Grasz w domino? Gram!

Etykiety: ,

 Czy można pokochać pewną metodę pracy tak bardzo, że wstawanie o 6 rano nie jest już problemem i człowiek gna do pracy żeby przetestować nowy pomysł, rzecz, którą dziergało się cały wieczór i zobaczyć uśmiechnięte buzie dzieci, które z zachwytem chłoną wiedzę i doskonalą swoje umiejętności. Można? Myślę, że tak.
Od września wykorzystuję na zajęciach matę edukacyjną Mistrzów Kodowania. Już w pierwszej chwili dostrzegłam wielkie możliwości jakie ona daje, ale z każdą kolejną lekcją, przychodził apetyt na więcej co sprawiło, że teraz, to już ocean edukacyjnych sytuacji i przeżyć.
Z maty korzystamy nie tylko podczas zajęć komputerowych, na których uczymy się podstaw programowania, ale również na języku polskim, matematyce, muzyce. Klocki dołączone do maty dają możliwość organizowania niezliczonej liczby zadań, które chyba nigdy się nie znudzą. Mata świetnie organizuje nam przestrzeń działania, automatycznie wyznacza grupy wśród dzieci siedzących po bokach. Najważniejszą jednak zaletą, jak dla mnie, jest możliwość nauki przez działanie, w ruchu, podczas zabawy.
Czasem jednak bywa tak, że szukamy coraz to nowych rozwiązań i możliwości, czasem nam nawet czegoś zaczyna brakować. Już od dawna rodził mi się w głowie pomysł na wykorzystanie klocków domina właśnie w pracy z matą edukacyjną. Z zamiłowania jestem osobą, która z rzeczy które dla wielu wydają się zbędnymi odpadami, robi pomoce naukowe dla dzieci. I tym razem to zacięcie przyszło z pomocą.


Tak powstały klocki domina, które urozmaiciły dzisiejszą lekcję matematyki. Dzieciaki oczywiście piszczały z radości, że oto pani Asia przyniosła nową rzecz, której dotąd nie widzieli. Ochoczo przystąpiliśmy do działania.
Pierwsze zadanie polegało na układaniu kości domina w tradycyjny sposób. Uczniowie losowali płytki i sprawdzali czy mogą je dołożyć w danym momencie. Jeśli płytka zostawała w rękach ucznia, miał on za zadanie obserwować dokładane wartości, zareagować w danym momencie i dołożyć ją do układanki. Każdy, kto zareagował w odpowiednim czasie, był nagradzany brawami za czujność.



Tak powstał labirynt, który aż się prosił o wykorzystanie elementu kodowania. Na początku drogi postawiliśmy zieloną flagę a na niej misia. Dzieci kolejno układały skrypt i prowadziły pluszaka przez korytarze. Do skryptu dołożyliśmy obroty. Dzieci musiały określić w którą stronę musi obrócić się miś i dużym ułatwieniem była sytuacja, w której uczeń stawał z płytką za misiem i sprawdzał czy wybrał dobry kierunek.







 Kolejny pomysł na zabawę zaczerpnęłam z książki Mirosława Dąbrowskiego "Gry matematyczne (nie tylko) dla klas 1-3" Gra nazywa się "Zawsze 6" i polega na dokładaniu do wartości, które już leżą na macie, takich, aby ich suma zawsze wynosiła 6. Uczniowie otrzymali po 2, a niektórzy po 3 klocki i pilnowali, kiedy mogą dołożyć swój tak, aby w jak najkrótszym czasie ułożyć kolejną "drogę". Specjalnie nie wprowadziłam elementu rywalizacji (np. kto pierwszy pozbędzie się swoich klocków), gdyż jest jej w mojej klasie bardzo mało. Uważam, że każdy może zostać mistrzem w swojej dziedzinie i może odnieść sukces. Gramy dla zabawy, a nie dla wygranej. Wygraną są umiejętności i miła atmosfera w klasie bez płaczu, że ktoś przegrał i jest gorszy.




Następne zadanie nosiło tytuł "Małe Dotto" i również pochodzi z wyżej wymienionej książki.
Ułożyłam na macie kilka liczb wg. poleconego w książce wzoru, a następnie dawałam dzieciom polecenia, gdzie mają umieszczać kolejne liczby. Doskonaliliśmy w ten sposób kierunki: prawo, lewo, pod, nad, pomiędzy.


Następnie wybraliśmy kilka klocków domina, również wskazanych w opisie gry i naszym zadaniem było przykrywanie liczb kośćmi domina tak, aby wszystkie zostały zakryte.





 Na samym końcu zostały dwa pola, które ze sobą nie graniczyły. Zapytałam dzieci, czy można by zmienić układ klocków na planszy tak, aby zmieścił się ostatni klocek. Niemalże natychmiast zgłosiła się Julia, która dostrzegła, że wystarczy zmienić układ jednego z klocków i wtedy zapełnimy wszystkie pola.




Tak wprowadzone zadania pozwoliły na swobodne działanie indywidualne w zeszytach. Każdy otrzymał własną planszę do "Dotto" oraz kości domina. Niektórzy bez trudu rozwiązali cztery łamigłówki, z których każda kolejna miała zwiększony stopień trudności. Myślę, że bez działania dzieci i wspólnego "przepracowania" zadań dzieci napotkałyby na większe trudności w rozwiązaniu ich.



Z pewnością wrócimy do zadań pana Dąbrowskiego, gdyż uczą przede wszystkim myślenia i zależności między liczbami, a mata edukacyjna ułatwi nam to wprowadzanie w świat matematyki a także pomoże usprawnić myślenie programistyczne.
A domino? Domino na stałe wpisze się w zadania z matą, ponieważ daje wiele możliwości działań, nie tylko na małych liczbach.

Autorka: Joanna Apanasewicz - nauczycielka edukacji w "Małej Szkole" Niepublicznej Szkole Podstawowej w Koninie Żagańskim, trenerka Mistrzów Kodowania, członkini grupy Superbelfrzy RP. Od kilku lat wykorzystuje w pracy nowoczesne technologie w tym tablety, a od września pracuje z matą edukacyjną Mistrzów Kodowania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

 
Mali programiści © 2012 | Designed by Meingames and Bubble shooter